Translate

sobota, 28 marca 2015

Szaraczek

  Wydziergałam sobie "szaraczka". Nic nadzwyczajnego, ot takie sobie swetrysko na pogodę i niepogodę. Miękki, wygodny.Włóczka nienadzwyczajna, jakiś akryl z domieszką moheru, zużyłam ok. 40 dag. Wzór też prosty, od góry, bez zszywania. Muszę jeszcze dokupić jakieś ciekawe guziki, by ożywić trochę tę szarzyznę.






    Szał serwetkowy nie minął mi jeszcze, coś tam dziergam, kilka innych rzeczy też zaczętych.
Mam nadzieję kiedyś to pokończyć. A że zrobiło się ciepło, wiosna, to i do robótek mam mniej serca, okres przedświąteczny też nie sprzyja robótkowaniu. Nawet nic świątecznego nie zrobiłam, żadnych kurek, zajączków czy jajeczek. Trudno, wyciągnę te z minionych lat. 

Pozdrawiam.

środa, 18 marca 2015

Serwetkowy szał

   Ja to już tak mam, że jak ogarnia mnie jakiś "szał robótkowy", to bez opamiętania. Tym razem jest to szał serwetkowy :). Właśnie uprasowałam dwie kolejne,a już zabieram się za następną.

   Pierwsza to następny znaleziony UFO-k, wystarczyło parę okrążeń, ukrochmalić i uprasować i jest. Wymiary to jakieś 60 x 60 cm, nici bawełniane, jakiś mix, pomysł własny.



   Druga to pokazywana wcześniej owalna serwetka o wymiarach 150 x 80 cm, nici Maxi, wzór znaleziony w sieci, zużyłam jakieś 180 g.




  Dla zainteresowanych prezentuję schemat graficzny.
  


   Zabieram się za następną, póki nie przeszła mnie jeszcze serwetkowa faza i póki mam trochę jeszcze kordonka. Zamierzam wkrótce odwiedzić moją ulubioną hurtownię pasmanteryjną i zaopatrzyć się w kolejne nici. A na razie obie serwetki wędrują na półkę.

   Pozdrawiam.

wtorek, 17 marca 2015

Lektury

  Dawno nie pisałam o moich lekturach. A czytam ostatnio dużo, bibliotekę mam blisko, o rzut kamieniem,jak mówią. Kilkutygodniowa grypa i przymusowe leżenie sprzyjały moim lekturom. Potrafiłam w ciągu tygodnia przeczytać pięć pozycji.Fakt, że była była to literatura lekka, którą się zapomina tuż po odłożeniu książki,ale tylko taka była do strawienia w chorobie. 
   Tym razem chcę zachęcić do przeczytania ciekawej historii, napisanej bardzo interesująco. Są to kilkuwątkowo prowadzone wydarzenia  z życia czterech kobiet w różnych miejscach (nawet kontynentach), a ich losy w końcu splatają się ze sobą. Jedna  z nich jest matka trzech dorosłych synów, pozostałe kobiety zostają jej synowymi. W dziejach każdej z nich są skrywane przez lata tajemnice, kompleksy, zahamowania, niewyjaśnione sprawy. Wszystko jedna ma zwykły ludzki wymiar,bo życie nie jest proste ani  łatwe.
  Recenzja na okładce:  "Wciągająca powieść bestsellerowej pisarki o miłości i nienawiści, o niszczącej namiętności oraz ponurej tajemnicy."
   Przyznaję mnie książka wciągnęła.


sobota, 14 marca 2015

Poskramianie "złośnika"

   Znalazłam UFO-ka !!!!
Leżał sobie, drań jeden, dobrych parę lat gdzieś w zakamarkach szafy i śmiał się w kułak,że mnie przerobił na szaro.


  A niedoczekanie twoje !!!! To nie wiesz, złośniku jeden, że twoje miejsce jest na moim stole ? Że nie możesz mnie przerabiać na szaro, tylko ja  ciebie na różowo i brązowo ? Wystarczy jedno popołudnie i już cię pokonam.

   I teraz, ujarzmiony i posłuszny UFO-k spoczywa sobie spokojnie na właściwym mu miejscu.





   Kto wie, ile jeszcze takich UFO-ków kryje się po kątach w moich czterech ścianach.Ale obiecuję, ja je znajdę na pewno.
  Pozdrawiam.

czwartek, 12 marca 2015

Spotkanie robótkowe

   Po dwumiesięcznej przerwie doszło dziś do skutku nasze kolejne spotkanie,tym razem u Basi W., lecz tylko w trzyosobowym składzie plus przeuroczy przytulaśny kot rudzielec.


   Nasz gospodyni, pracoholik robótkowy, zaskoczyła nas ilością wykonanych w ostatnim czasie arcydzieł.
Na początek kolorowa zamotka na szyję.


   Dwie bluzeczki na drutach.




  Ta druga w czarnym kolorze,tylko mój aparat zrobił jakiegoś psikusa .
I wreszcie prawdziwa rewelacja: przecudny szal / chusta , wykonany wg wskazówek blogowej Intensywnie Kreatywnej TU .To prawdziwy majstersztyk dziewiarstwa, godny pochwały ( i mojej zazdrości, że tak nie potrafię, heheheh). Zdjęcie nie oddaje w pełni urody tej chusty.
 
 

  Było też coś dla ciała -własnoręcznie wykonany i upieczony chlebuś........mmmmm...., pycha. Na talerzu już tylko tyle, bo zjadłyśmy ze smakiem.

 

Ja i Basia K. zaczęłyśmy dziś nowe robótki, ona szydełkową serwetkę i  czarne wdzianko na drutach, ja natomiast też dziergałam na drutach  czarne małe co nieco.Niestety, tym razem obie musiałyśmy obejść się bez fotek. Mam nadzieję,że na następnym spotkaniu już będziemy miały czym się pochwalić.

To tyle na dziś.Pozdrawiam.

wtorek, 10 marca 2015

W kolorach jesieni

   Moja kolekcja robótkowa powiększyła się o kolejną chustę. Tym razem jest jest to własny projekt, trochę tylko wzorowany na na wskazówkach odnalezionych TU . Całość wydziergana z 1 motka kolorowej włóczki MAGIC FINE firmy YarnArt (100 g / 300 m) oraz niecałych 100 g czarnej włóczki TIFTIK NATURA.
  Tu podczas blokowania.....


....i na manekinie....




   Nie jestem całkowicie zadowolona z efektu, to była raczej próba, dlatego zamierzam wydziergać następną,zobaczymy, jak się uda.

   A w trakcie szydełkowania jest serwetka o owalnym kształcie, ale jeszcze trochę potrwa, zanim ją skończę.
.A na deser: do czego jeszcze może służyć komputer :)

   Pozdrawiam.