Wydziergałam sobie "szaraczka". Nic nadzwyczajnego, ot takie sobie swetrysko na pogodę i niepogodę. Miękki, wygodny.Włóczka nienadzwyczajna, jakiś akryl z domieszką moheru, zużyłam ok. 40 dag. Wzór też prosty, od góry, bez zszywania. Muszę jeszcze dokupić jakieś ciekawe guziki, by ożywić trochę tę szarzyznę.
Szał serwetkowy nie minął mi jeszcze, coś tam dziergam, kilka innych rzeczy też zaczętych.
Mam nadzieję kiedyś to pokończyć. A że zrobiło się ciepło, wiosna, to i do robótek mam mniej serca, okres przedświąteczny też nie sprzyja robótkowaniu. Nawet nic świątecznego nie zrobiłam, żadnych kurek, zajączków czy jajeczek. Trudno, wyciągnę te z minionych lat.
Pozdrawiam.

