Translate

środa, 27 lipca 2016

Grzybobranie

   Byłam na grzybach.

   Dzień obfity w wydarzenia i wrażenia.

   Grzyby były, nawet bardzo dużo.




  Ale zbieranie odbywało się w niesamowitych okolicznościach. Las przedstawiał  straszny obraz zniszczeń w wyniku niedawnych burz z wichurami. Jeszcze czegoś takiego nie widziałam.Olbrzymie sosny wyrwane z korzeniami i powalone na ziemię. Wiele drzew złamanych w połowie pnia. Plątanina gałęzi i pni niemożliwa do przebycia, tarasująca drogę.Jak wielka  musiała być potęga żywiołu,by zniszczyć te wieloletnie olbrzymy, unicestwić ich dostojność, pokonać je. Nie da się opisać słowami tego pogromu, zdjęcia też nie pokazują wszystkiego.






        Trudno było poruszać się po takim lesie, zwłaszcza że temperatura sięgała 30 stopni,żar lał się z nieba.Razem z Basią K. poruszałyśmy się po tym pobojowisku jak duchy,na dodatek "okutane " jak na mróz, w obawie przed kleszczami.

          Ale było co zbierać.Prawdziwki, czerwonogłówce, koźlaki i pomniejsze grzyby rosły stadami, nic tylko ciąć nożem i do kosza.Ale nie brakowało w lesie i innych "okazów" , jak chociażby ten, który można nazwać "dwa starocia" :).


         Nie obyło się bez przygody i emocji. Zabłądziłyśmy i trafiłyśmy na zwalisko drzew niemożliwych do przebycia. Trzeba było pokonywać te przeszkody w różny sposób.To dopiero była szkoła przeżycia ! Wspinanie się na pnie, przeskakiwanie, przechodzenie pod gałęziami. Leśny aerobik, hehehehe.... Pot zalewał oczy, panika wkradała się do myśli,że zostaniemy tam na zawsze . Ale udało się, jakoś wyszłyśmy do miejsca postoju. I wreszcie chwila odpoczynku.



      A dziś od rana suszę, gotuję, smażę.....Będzie trochę zapasu na zimę.
Mimo tylu trudności nie zapomnę tej wyprawy na grzyby.

      Pozdrawiam.

poniedziałek, 18 lipca 2016

Wreszcie...

   Policzyłam: mam aktualnie zaczętych 9 robótek,na drutach,szydełku i w hafcie krzyżykowym.
  Sprostowanie: już 8, bo właśnie dziś jedną skończyłam.Jest to szydełkowy bieżniczek o długości ok. 1 m, wydziergany z kordonka nowosolskiego, wzorem filetowym (moim ulubionym).Zużyłam jedną szpulę nici (1000 m). Wzór wyszperany w necie.




 
    Dla zainteresowanych zamieszczam schemat serwetki.




      Uffffffffffff !!

    Zabieram się za następne robótki,może tego lata uda mi się coś jeszcze ukończyć. Pozdrawiam.

piątek, 15 lipca 2016

Nowości na lipcowym spotkaniu

  Lipcowe spotkanie u Basi W. Za oknem deszcz, wiatr, nieprzyjemnie, a wewnątrz atmosfera wesołego robótkowania. Tym razem w składzie powiększonym o jedną osobę.

  Jak zwykle, pokazuję najnowsze nasze dzieła.

Basia W. zaskoczyła nas "cudaśnym" wdziankiem (ni to sweter, ni ponczo ) wykonanym na drutach z włóczki o składzie 100% mikrofibra.Całość robiona jest "na krągło", bez zszywania. Przyznaję, że bardzo mi się to wdzianko podobało i chętnie też bym sobie zrobiła (tylko kiedy?).





   Basia K. aktualnie dzierga firankę szydełkową. Prawdziwe cudeńko, zdjęcie nie oddaje w pełni jego piękna.



   Natomiast Kasia , specjalistka w koralikowej biżuterii i hafcie krzyżykowym, pokazała śliczny zestaw -naszyjnik i bransoletkę, jeszcze bez zapięć, oraz "słodkie" obrazeczki haftowane na płótnie.







Ja z kolei zaczynałam nową rzecz na drutach. Nie mam zdjęcia, bo za mało zrobiłam,żeby pokazać. Pochwaliłam się jedynie fragmentem wdzianka, które aktualnie mam na drutach,a plecki tego wdzianka na manekinie.


Mogę jeszcze zaprezentować niedawno wydzierganą spódniczkę dla wnusi, wykonaną z resztek włóczki,  jaka mi pozostała po pasiaku.



 No cóż, dziewczyny, do następnego spotkania. Ciekawam, co nowego stworzycie przez miesiąc.
Pozdrawiam.