Translate

wtorek, 5 maja 2015



       W dniu dzisiejszym pożegnałam mojego Tatę. Odszedł 2 dni temu w wieku 95 lat.

     Koleje losu mego ojca były bardzo powikłane i bogate w zmienności. Urodził się i wychował daleko stąd, na terenach obecnej Białorusi, w polskiej , katolickiej rodzinie. W czasie wojny znalazł się w oddziałach partyzanckich, najpierw rosyjskim, potem polskim.Walczył z Niemcami w okolicach jeziora Narocz i miasteczka Miadiel  (byłam tak kilkanaście lat temu).Potem został wcielony do armii polskiej i z frontem doszedł w okolice Lublina. Był ranny, odesłano go do domu. Jednak zawierucha wojenna nie pozwoliła mu wrócić w ojczyste strony.Skierował się w okolice Białegostoku. Zatrzymał się we wsi Tołcze i około roku pracował za pożywienie w gospodarstwie jednego z mieszkańców wsi. Opowiadał mi kiedyś,że był źle traktowany, sypiał na słomie i brakowało mu jedzenia. Później w sąsiednim gospodarstwie poznał moją mamę i ożenił się. Odtąd gospodarował na swoim wraz z moimi dziadkami. Nie miał kontaktu ze swoją rodziną, mimo że wysyłał do nich listy. Dopiero w latach pięćdziesiątych dostał od nich wiadomość.Po raz pierwszy po wojnie spotkał się z bliskimi pod koniec lat sześćdziesiątych, lecz nie zdążył dojechać na pogrzeb matki. 
   Mój ojciec zasłynął wśród sąsiadów z tego,że wszystko potrafił zrobić,od drobnych rzeczy po maszyny rolnicze.  Był bardzo pracowity, a przy tym uczynny i chętnie pomagał innym. Pamiętam,że nigdy nie odmówił, gdy sąsiedzi prosili go o pomoc w pracach rolniczych czy naprawach sprzętu.
    Po śmierci mojej mamy w 1985 roku sprzedał gospodarstwo, ożenił się powtórnie i zamieszkał w Białymstoku. Drugie małżeństwo trwało do 2011 r. , do śmierci żony. Przeżył ją o 4 lata.
 Tato był członkiem ZBoWiD -u, otrzymał awans na podporucznika rezerwy i kilka odznaczeń. Dwa tygodnie przed śmiercią w jego imieniu odebrałam od ambasadora Federacji Rosyjskiej medal za udział w wojnie ojczyźnianej.

   W mojej pamięci zostanie na zawsze jako wspaniały ojciec,dziadek i pradziadek.

   Niech spoczywa w spokoju.

2 komentarze:

  1. Jadziu tak bardzo mi przykro :( przyjmij moje wyrazy współczucia. Trzymaj się ciepło, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, Kasiu, muszę się trzymać :)

    OdpowiedzUsuń