Pojawiam się na blogu rzadko, ale to nie znaczy,że zaprzestałam robótkowania. Teraz więcej czasu spędzam w domu, więc i częściej sięgam po igłę, druty czy szydełko. A najczęściej wszystko naraz. To znaczy,że jednego dnia trochę haftuję (najczęściej rano), trochę szydełkuję i trochę też dziergam na drutach. Efektów takiej pracy mało widać, czasem jednak udaje mi się coś skończyć.
Właśnie dwie skończone rzeczy chcę dziś zaprezentować.
Pierwsza to bluzeczka z delikatnych cienkich nici, dziergana od góry, z wzorem na przodzie. Niestety,coś mi się pomyliło przy liczeniu oczek i wyszła nieco za mała , dlatego muszę znaleźć kogoś o odpowiednich wymiarach.
Skończyłam także haft obrazka pt. "Żaglowce " (Hafty Polskie 7-8 /2010).
Dzieło czeka w kolejce na oprawę.
A na tamborku kolejny haft.
Jak widać, nie próżnuję.
Pozdrawiam.







No widać nie próżnujesz. Piękne prace a bluzeczka jest super. Oj jak ja bym chciała mieć czas by choć na chwilę przysiąść do krzyżyków bądź szydełka... Tym bardziej że listopad to byl jeden z moich ulubionych miesięcy robotkowych... Niestety narazie mogę tylko pomarzyć, bo córa skutecznie pilnuje bym na to nie miała czasu...
OdpowiedzUsuńChoć rzadko pisze to czasem goszczę na Twoim blogu by podziwiać te cudeńka co z Twoich rączek wychodzą..
Pozdrawiam...