Ten sweterek to efekt kompromisu i wygodnictwa :) :) .
Włóczkę zakupiłam dawno, chyba wiosną. Zafascynował mnie kolor, ale też i miękkość, bo ma w składzie moher. Planowałam wydziergać jakąś lekką, ażurkową bluzeczkę. Było wiele prób ,wiele pomysłów (żałuję,że nie robiłam zdjęć) i prucia. Potem odleżało toto jakiś czas w koszu z robótkami. Później znów kilkakrotnie zaczynałam. Nitka cienka, przerażało mnie dzierganie na cienkich drutach (jestem zbyt leniwa).I znów odleżało. W końcu prawie trafił mnie szlag i poszłam na łatwiznę. Znalazłam w swoich zasobach włóczkowych akrylową Zuzę o bardzo zbliżonym kolorze.
Podwójną nitką na drutach 6 mm robiło się znacznie łatwiej i przede wszystkim szybciej.Zdecydowałam się na sweter z zapięciem na guziki.Oczywiście, od góry,na okrągło, bez zszywania.W efekcie w ciągu niecałych 2 tygodni (dla mnie to sukces nie lada ) powstał ten sweterek.
Miałam problem z plisą. W końcu zdecydowałam się poeksperymentować. Jeśli ktoś robił lub wie,jak się robi tzw. kołowiec (mój jest tu ) ,na pewno zna ten sposób. Chodzi mi o plisę końcową. Ja też nabrałam oczka na obu plisach i wokół szyi (na drucie było 330 o. ), na drut dodatkowy nabrałam oczka na szerokość plisy i przerabiałam wzorem ściągacza oczka z drutu dodatkowego i 1 o.z drutu właściwego. Pomysł okazał się dobry.
W planie mam do skończenia jeszcze jeden sweter .Mam zamiar zabrać się do tego jeszcze dziś.
Miłego dnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz