....prawie ufoludek, bo zielone. Chociaż na zdjęciach nie wygląda na zielone. Ale uwierzcie mi,to naprawdę dwie nitki w odcieniach zieleni. Dalej "wymiatam" pojemniki z resztkami włóczek i kolej przyszła na 2 kłębki jakiegoś akrylu i 2 niepełne motki cieniowanego moheru. Starczyło tylko na tyle. A ja jestem szczęśliwa,że pozbywam się balastu z moich pudeł. Hmmm, może mi się to i przyda, tak czasem zarzucić na siebie w chłodniejszy dzień, bo wyszło toto faktycznie ciepłe.
Biorę się dalej za "wymiatanie".
Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz